Tygodnik Milicki

Blisko Ciebie, blisko Twoich spraw

Milicz

Mieszkańcy wygrali z radnymi

Email Drukuj PDF

Naruszenie Kodeksu wyborczego przez radnych Rady Miejskiej poskutkowało obowiązkiem poprawienia uchwały ws. obwodów wyborczych w gminie Milicz. Zmiany narzucone radnym przez komisarza wyborczego zostały przegłosowane we wtorek 26 marca w trakcie sesji Rady Miejskiej.

Przypomnijmy, 31 stycznia Rada Miejska w Miliczu podjęła uchwałę o podziale gminy na obwody wyborcze. Radni wprowadzili zmiany do projektu, który przygotowali gminni urzędnicy, dopasowując go w głównej mierze do wizji własnych okręgów wyborczych. Zapędy radnych do tworzenia prawa „pod siebie” bardzo szybko zostały ukrócone, gdyż zbulwersowani mieszkańcy oprotestowali przyjęte uchwały.
Skargi do komisarza wyborczego we Wrocławiu wnieśli mieszkańcy Godnowej, Bartnik, Nowego Zamku i Wróblińca, jednak te dwie ostatnie ze względu na przekroczenie terminu nie były rozpatrywane. Podobnie postąpili mieszkańcy Ostrowąsów i Wodnikowa Górnego, którzy zwrócili się w tej sprawie do przewodniczącego Rady Miejskiej.
W połowie lutego komisarz wyborczy przychylił się do skarg mieszkańców, którzy podnosili problem naruszania Kodeksu wyborczego w zakresie zasad równości wyborów do rad. Komisarz nakazał Radzie Miejskiej wprowadzenie poprawek do uchwały do 29 marca, co ostatecznie stało się 26 marca.
Rada Miejska uchwaliła podział na takie obwody głosowania, jakie zaproponował burmistrz Paweł Wybierała. Jedyna zmiana dotyczy tego, że mieszkańcy Wrocławic podczas wyborów samorządowych głosować będą nie we Wróblińcu, jak do tej pory, lecz w Gądkowicach.

Rada Miejska musiała poprawić statut gminy

Email Drukuj PDF

W trakcie posiedzenia doraźnej komisji statutowej Rady Miejskiej w Miliczu, które odbyło się w czwartek 4 kwietnia, przegłosowano wprowadzenie zmian do statutu gminy Milicz.

Posiedzenie komisji zostało zwołane w związku z uprawomocnieniem się wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, dotyczącego niektórych z zapisów statutu gminy. Nadzór prawny wojewody dolnośląskiego zaskarżył zapisy mówiące o funkcjonowaniu w ramach Urzędu Miejskiego tzw. Biura Rady. WSA przychylił się do skargi, zatem konieczne było przyjęcie zmian. Członkowie komisji zadecydowali o usunięciu ze spornych paragrafów zapisów mówiących w jakikolwiek sposób o Biurze Rady. Zapisy te naruszały w sposób istotny kompetencje burmistrza jako kierownika Urzędu Miejskiego. Jedynie burmistrz może decydować o utworzeniu biura obsługującego Radę Miejską, a nie radni zapisujący to w statucie gminy. Ostatecznie trzema głosami „za” (H. Smolińska, S. Kuśnierz, S. Pawlak) i przy jednym głosie wstrzymującym się (A. Jaskulski) poprawki do statutu zaopiniowano pozytywnie. Teraz projekt zmian statutu trafi pod obrady sesji Rady Miejskiej.
***
Po głosowaniu Halina Smolińska zapytała mecenasa Bartłomieja Latosa o paragraf statutu mówiący o tym, że Rada Miejska rozpatruje skargi na działalność burmistrza i kierowników jednostek organizacyjnych. – Czy jednostki pomocnicze, jakimi są sołectwa, można zaliczyć do jednostek organizacyjnych? – pytała radna. Mecenas Latos odpowiedział, że przepisy prawa tego nie regulują. – Spotykałem się jednak w orzecznictwie i komentarzach z zapisami, że Rada Miejska ma prawo rozpatrywać skargi na sołtysów – wyjaśnił B. Latos.
statutowa
Foto.: Mecenas B. Latos i radny A. Jaskulski.

Wywiad z Henryką Skrzynecką, wiceburmistrz gminy Milicz

Email Drukuj PDF

Jaka była pani pierwsza reakcja na propozycję burmistrza, żeby to pani została jego zastępcą?
Zaskoczenie i zdziwienie. A po zastanowieniu – satysfakcja, gdyż po raz pierwszy spotkałam się z wyborem na taką funkcję, o którym nie decydowała ani przynależność, ani sympatia partyjna.

Jakie były pani pierwsze posunięcia w pierwszych dniach pracy?
Słyszałam o pewnych znakomitych wiceburmistrzach, którzy rozpoczęli urzędowanie od wydania służbowego polecenia zakupu dwóch męskich czarnych parasoli… Ja zaczęłam zdecydowanie mniej oryginalnie – od spotkań i merytorycznych rozmów z pracownikami urzędu.
Jako wiceburmistrz sprawuje pani w głównej mierze pieczę nad gminną oświatą i kulturą. Czy ma pani jakieś własne pomysły, mające poprawić i usprawnić funkcjonowanie gminnych szkół i Ośrodka Kultury w Miliczu?

Liczę, że moje pomysły po wspólnych rozmowach i analizach uzupełnią i wzbogacą dyrektorzy placówek. Ale najpierw muszę odbyć te rozmowy oraz dokładnie poznać wszystkie placówki – przyjrzeć się ich poziomowi dydaktycznemu, organizacji i zarządzaniu, przeanalizować mocne i słabe strony. Dopiero wyposażona w taką wiedzę oraz przynajmniej elementarne zrozumienie dyrektorów przystąpię do wdrażania nowych pomysłów. Korzystając z okazji, chciałabym potwierdzić swoją niezmieniającą się od lat opinię, że oświata powinna być traktowana priorytetowo. Przez wszystkich. Dobre (wyłącznie!) wykształcenie jest najlepszą inwestycją w młode pokolenie, najcenniejszym i najlepszym „posagiem”, w jaki możemy wyposażyć nasze dzieci. Mogę być nazywana burmistrzem od drugorzędnych czy nawet trzeciorzędnych obowiązków, ale i tak wysoki poziom nauczania i solidne wykształcenie zawsze będą dla mnie na pierwszym miejscu.

Pani nominacja na wiceburmistrza gminy Milicz została w bardzo przykry i obraźliwy sposób potraktowana przez starostę Piotra Lecha, czemu dał upust na swoim blogu. Jaki ma pani do tego stosunek?
W tej sprawie już wypowiadałam się publicznie i nie mam nic nowego do dodania. Jak wiadomo, nic się w tej sprawie nie zmieniło. Na prywatnym blogu osoba publiczna – starosta milicki – nadal obraża, ośmiesza i poniża, posługując się kłamstwem i manipulacją. Czyni to w poczuciu pełnej bezkarności i będzie czynić tak nadal, ponieważ nikt na to nie reaguje. Ten blog jest niezwykle skutecznym narzędziem wychowawczym dla tych, którzy ośmieliliby się mieć odmienne od obowiązujących w powiecie, jedynie słusznych poglądów.

Jak skomentuje pani opinie radnych Rady Miejskiej, które ukazały się w „Głosie Milicza” na temat pani wyboru?
Oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii, jednak chciałabym kilka spraw doprecyzować. Panu radnemu Kuśnierzowi wyjaśniam, że nie jestem, nie byłam i nie będę członkiem ani SLD, ani żadnej innej partii. Mój całkowity brak aktywności partyjnej pomaga mi uniknąć dylematów tych, którzy często zmieniają barwy i legitymacje partyjne. Co do podległości i wykonywania poleceń burmistrza – potwierdzam. Nie wyobrażam sobie prowadzenia swojej własnej polityki, odmiennej od tej, którą prowadzi zwierzchnik. Czy mam rozumieć, że będąc wiceburmistrzem, pan radny Kuśnierz pozostawał w opozycji do burmistrza i bojkotował jego polecenia? Pana radnego Ochowicza uspokajam, że świadomie przyjęłam na siebie i swoje barki część odpowiedzialności za sprawy gminy. Pana radnego Lecha, szczerze zaniepokojonego moim znikomym doświadczeniem samorządowym (10 lat na stanowisku dyrektora szkoły i obowiązkowego uczestniczenia we wszystkich sesjach Rady Powiatu oraz 2 lata i 4 miesiące jako radna Rady Powiatu), pytam o jego własne doświadczenie samorządowe, gdy sam został wiceburmistrzem. Jak rozumiem, dwa tygodnie wówczas wystarczyło? Pana radnego Czajkowskiego dla porównania poziomu mojej agresji zachęcam do lektury słynnego bloga jego pracodawcy. Panią radną Szatkowską i innych zaniepokojonych moim podeszłym wiekiem proszę o uzbrojenie się w cierpliwość. Do przyjętego przez koalicję rządową PO-PSL wieku emerytalnego pozostało mi jeszcze 7 lat pracy, a pani radnej – 8. Reasumując, liczę, że w przyszłości radni zechcą krytykować i oceniać mnie i moją działalność wyłącznie merytorycznie – czy jestem skuteczna, czy działam zgodnie z prawem, czy wykazuję inicjatywę, a nie na podstawie tego, czy jestem lewicowa (to jest – jak rozumiem – zarzut, a nawet rodzaj lekkiej obelgi) czy prawicowa, grzeczna czy arogancka, stara czy młoda, urodziwa czy też nie.

Czy złożyła pani już mandat radnej powiatowej i czy już wiadomo, kto panią zastąpi?
Mandat radnej złożyłam w środę 27 marca na ręce przewodniczącego Rady Powiatu. Dalsza procedura należy do kompetencji Rady Powiatu.

IMG_4405

Mieszkańcy Nowego Zamku boją się o życie

Email Drukuj PDF

– Mieszkańcy boją się przychodzić na zebrania, boją się cokolwiek mówić. Boją się pożarów czy pobicia – tak o napiętej sytuacji w sołectwie Nowy Zamek mówiła jedna z jego mieszkanek. Słowa te padły podczas sesji Rady Miejskiej w Miliczu we wtorek 26 marca, kiedy to radni decydowali o zasadności skargi na sołtysa Zygmunta Łozińskiego.

Jednym z punktów sesji było głosowanie nad skargą, którą wniosło 20 mieszkańców Nowego Zamku przeciwko sołtysowi wsi Zygmuntowi Łozińskiemu. Skarżący podnosili w niej m.in. samodzielne działania i wydatkowanie przez sołtysa pieniędzy z funduszu sołeckiego wbrew woli zebrania wiejskiego, brak współpracy z Radą Sołecką czy samodzielne podpisanie porozumienia z burmistrzem gminy.
O zarzutach tych dyskutowano również w trakcie obrad komisji rewizyjnej, które miały miejsce 14 marca. Radni wysłuchali wówczas argumentów strony skarżącej, którą reprezentowali: Paweł Nowak, Marek Stańczyk, Mirosław Statkiewicz oraz Krzysztof Wolski.

Większość zarzutów bezzasadnych
Uchwała w sprawie rozpatrzenia skargi na sołtysa Zygmunta Łozińskiego podlegała zaopiniowaniu przez kancelarię prawną. Opiniujący ją dr Bartłomiej Latos z Kancelarii Maciej Derejczyk i Partnerzy, która obsługuje gminę Milicz, w swoim uzasadnieniu w większości przypadków wskazał na bezzasadność skargi wniesionej przez grupę 20 mieszkańców wsi. Jednak pomimo jego opinii uchwała w tej sprawie trafiła na sesję.
Głosowanie nad projektem uchwały poprzedziło wystąpienie Stefana Hołobyna, przewodniczącego komisji rewizyjnej, który stanowczo stwierdził, że projekt uchwały spełnia wymagania formalne i prawne, stąd należy go poddać pod głosowanie.
Odmiennego zdania byli obecni na sali mieszkańcy sołectwa – Elżbieta Mróz ze Smielic oraz Zdzisław Stefański ze Średziny. Wyrazili oni swój sprzeciw wobec tej uchwały, a także wskazywali na strach panujący w sołectwie. Boją się oni bowiem o swoje życie.
Z kolei Adam Jaskulski stwierdził, że skarga ta jest kolejnym etapem prywatnej wendety radnego Hołobyna, skierowanej przeciwko burmistrzowi. – To jest sianie zamieszania i fermentu, w którym wspierają pana osoby o podobnej konstrukcji psychicznej – mówił radny, po czym przypomniał, że wcześniej Stefan Hołobyn próbował także zlikwidować komisję wyborczą w szkole w Nowym Zamku czy zmienić statut sołectwa.
Ostatecznie decyzją 15 radnych Rady Miejskiej skarga na sołtysa Zygmunta Łozińskiego została uznana za zasadną. W głosowaniu poparli ją: R. Lech, A. Przybylska, E. Tomaszewska, W. Wencek (PO), P. Czajkowski, Z. Jasiński (PSL), D. Stachowiak, A. Szatkowska (MWS), R. Ochowicz, E. Rybka (lewica), E. Bienkiewicz, S. Hołobyn, S. Kuśnierz, A. Nestoruk i K. Zmuda (niezrzeszeni).
Przeciwko niej byli A. Hołówko i A. Jaskulski (DŚ XXI) oraz S. Pawlak (PSL). W głosowaniu nie brał udziału M. Mazurkiewicz (PiS).

Statut (na razie) bez zmiany
W porządku obrad wtorkowej sesji znalazł się także projekt zmian statutu sołectwa Nowy Zamek. Projekt autorstwa Stefana Hołobyna dążył m.in. do zabronienia sołtysowi realizacji dodatkowych zadań na mocy odrębnego porozumienia z gminą, chyba że zgodę na to wyrazi zebranie wiejskie. Jednak gdy tej zgody zabraknie, będzie to jednoznaczne ze zrzeczeniem się funkcji przez sołtysa.
Projekt zmian w statucie Nowego Zamku spotkał się ze sprzeciwem Konwentu Sołtysów, który wystosował w tej sprawie pismo do przewodniczącego Edmunda Bienkiewicza (czytaj str. 2).
Również kancelaria prawna, która opiniowała ten projekt, wskazała w nim na znaczące uchybienie, które związane było z nieprzeprowadzeniem konsultacji z mieszkańcami sołectwa w sprawie zmian statutu. Jak czytamy w opinii dra Latosa, stanowi to naruszenie prawa, ponieważ istnieje obligatoryjny wymóg przeprowadzenia takich konsultacji. Być może ta opinia była decydująca w sprawie wycofania tego projektu uchwały z porządku sesji Rady Miejskiej.
IMG_5386

Mieszkańcy sołectwa o napiętej sytuacji:

Elżbieta Mróz, Smielice
Jesteśmy przerażeni tym, co się u nas dzieje. Mieszkańcy boją się przychodzić na zebrania, boją się cokolwiek powiedzieć. Przecież to nie mieszkańcy są skłóceni z sołtysem, tylko grupa kilku osób! Przypomnę, że statut sołectwa mówi, że Rada Sołecka nie jest organem, bo organami są zebranie wiejskie i sołtys. Rada Sołecka ma jedynie wspierać sołtysa, dlatego też jej członków wybiera się dopiero po wyborze sołtysa. Zygmunta Łozińskiego wybraliśmy na to stanowisko po raz drugi z wielkim zadowoleniem, bo za jego kadencji coś się zaczęło we wsi dziać. Następnie wybraliśmy Radę Sołecką. Spośród pięciu osób w niej zasiadających trzy są z jednej rodziny. Po tym wyborze we wsi zaczęły się dziać złe rzeczy. Zaczęły się pożary, których ludzie się boją. Boimy się, że nas ktoś podpali albo pobije. Mam nadzieję, że po tych słowach nic mi się nie stanie. Rada Sołecka powinna wspierać sołtysa, a nie z nim walczyć. Jeżeli jej członkowie nie ufają sołtysowi, to powinni z zrezygnować. Co więcej, pod skargą na sołtysa podpisało się 20 osób, z czego 15 to jeden klan rodzinny. Jeżeli ten klan będzie miał wejścia w policji i we władzach, to będziemy mieć prawdziwą mafię. Mówię państwu o tym, bo ludzie się boją, dlatego nie chodzą na zebrania. Jesteśmy przerażeni, ponieważ gdy wybrano Zygmunta Łozińskiego na sołtysa, to wieś odżyła, a teraz to wszystko jest niszczone.

Zdzisław Stefański, Średzina
Nie zależy mi na tym, by kogoś oczerniać albo komuś coś bronić. Jednak chcę, aby wyjaśnione zostały wszystkie wątpliwości. Pragnę przypomnieć, że w zebraniu wiejskim, które odbyło się w styczniu, uczestniczyli radni Hołobyn i Czajkowski. Pan Hołobyn na zakończenie powiedział: „Jeżeli chcecie, to ja wam to wszystko sprawdzę”. I od tego zaczął się ten cały konflikt.

Termin składania deklaracji przedłużono do końca kwietnia

Email Drukuj PDF

Rada Miejska w Miliczu podjęła uchwałę ws. zmiany terminu, w którym do urzędu należy złożyć deklarację „śmieciową”. Czas na to został wydłużony o miesiąc – do 30 kwietnia.

Zanim jednak radni przyjęli tę uchwałę, burmistrz Paweł Wybierała zadecydował, aby w przyjść z pomocą mieszkańcom z terenów wiejskich. Dlatego też w środę 27 i czwartek 28 marca w świetlicach wiejskich w Gądkowicach oraz Sułowie uruchomione zostały punkty przyjmowania deklaracji. W Gądkowicach deklaracje przyjmowali Sylwia Sobieraj i Gabriela Strychowska, a w Sułowie Krzysztof Reszelski.
Dokumenty przyjmowane były przez gminnych urzędników od godz. 8:00 do 15:00. Z takiej formy składania deklaracji skorzystało wielu mieszkańców sołectw z terenu gminy, o czym w rozmowie z „Tygodnikiem” przekonuje Michalina Piskozub z Urzędu Miejskiego (patrz: „Pytanie do…”, str….).
Dzień przed uruchomieniem punktów przyjmowania deklaracji, we wtorek 26 marca, odbyła się sesja Rady Miejskiej. Radni przyjęli wówczas uchwałę o wydłużeniu terminu składania deklaracji do 30 kwietnia. Dokument ten wejdzie w życie za ponad miesiąc, o ile nadzór prawny wojewody nie znajdzie w uchwale błędów. Dlatego też gminni urzędnicy zachęcają do jak najszybszego oddawania deklaracji, tak by uniknąć długich kolejek pod koniec kwietnia.
Warto wspomnieć, że z myślą o mieszkańcach zadecydowano o tym, by deklaracje przyjmować w nieco bardziej komfortowych warunkach. Aby usprawnić obsługę mieszkańców, zadecydowano o przeznaczeniu do tego celu sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego.

Strona 72 z 196